26-28.07.2019   Płock

Jon Hopkins live

Jon Hopkins live

Pianista, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych producentów muzyki elektronicznej na świecie. Początkowo klawiszowiec w zespole Imogen Heap, który potem – za sprawą Briana Eno – miał duży wpływ na brzmienie Coldplay i poświęcił się solowej karierze, a niedawno zagrał charakterystyczną fortepianową partię w tytułowym kawałku z płyty „Migration” u Bonobo. Co podkreśla, spełnił również swoje marzenie mając okazję współpracować z Davidem Lynchem.

„Najpierw spotkałem go w jego klubie w Paryżu, potem widzieliśmy się w jego domu w Los Angeles. To było wspaniałe: jest dokładnie taki, jaki ma się nadzieję, że jest. Wciąż zaciekawiony, zadaje wiele pytań i nie za bardzo lubi o sobie mówić. To było świetne – być jego gościem i pić kawę z człowiekiem, który zrobił Mulholland Drive.”

Wracając jednak do solowej kariery Hopkinsa, wielkim przełomem było wydanie nominowanego później do nagrody Mercury Prize albumu pt. „Immunity” (zawierającego m.in. świetne „Collider” czy „Open Eye Signal”), który wzniósł go na czołówki wielu rankingów i przyniósł ogromną liczbę fanów. Jak sam twierdzi, w czasie występów promujących krążek, potrafił zagrać ponad 160 koncertów rocznie w wielu zakątkach świata – taka dawka sprawiła, że na jakiś czas zrezygnował z koncertowania by odpocząć, a potem zacząć pracować nad kolejnym materiałem.

Nowy album Jona ukazał się w maju 2018 roku nakładem Domino Records. Cały materiał na „Singularity” przestawia tę samą wizję: wszechświat zaczyna się, rozszerza i kurczy w tym samym bezgranicznym punkcie. „Immunity” – przełomowy, debiutancki krążek przedstawił autorską wizję Jona na temat mrocznej rzeczywistości nocy, podczas gdy „Singularity” bada dysonans między urbanistyką a przyrodą.

Na brzmienie albumu mocny wpływ miały doświadczenia jego autora z medytacją. Materiał na krążku płynnie przechodzi od surowego techno do transcendentnej muzyki chóralnej; od solowych partii instrumentalnych po psychodeliczny ambient. Paleta muzyczna jest bardzo szeroka i emocjonalnie szczera: łączy się w niej industrialna elektronika i czyste, klasyczne brzmienie fortepianu. Płyta doskonale odzwierciedla psychologiczne stany, przez które przechodził Hopkins w trakcie jej tworzenia.

Nic więc zapewne dziwnego, że Jon jest jednym z najczęściej obecnych producentów, poza Aphex Twinem i kilkoma innymi, na popularnych playlistach muzycznych przeznaczonych do koncentracji lub snu.

Kobosil

Kobosil

Urodzony w 1991 roku, dorastał w Berlinie w okresie powojennych zmian strukturalnych i odkrył techno, gdy z podziemnych subkultur wyłoniła się nowoczesność – to mocno wpłynęło na jego determinację oraz zaangażowanie w życie miasta.

Jak się okazało, duże znaczenie dla przyszłości Maxa miała jego pierwsza wizyta w klubie Berghain. „Około 17 roku życia interesowałem się już housem oraz techno i słyszałem co nieco o tym miejscu. Kiedy skończyłem 18 lat postanowiłem tam pójść i po trzech godzinach stania w kolejce w końcu udało mi się wejść. Bardzo szybko zdałem sobie sprawę że to coś zupełnie innego – ten klub i ludzie wewnątrz. Chciałbym być tu artystą, a nie tylko zwykłym gościem. W końcu spotkałem producenta o pseudonimie nd_baumecker oraz kilku innych pracujących tam ludzi i okazało się, że pomimo różnicy od razu zaczęliśmy nadawać na tych samych falach.”

Wzajemne zrozumienie szybko doprowadziło do pierwszych wydawnictw: w 2013 roku remiks Kobosila dla Barkera i Baumeckera ukazał się w ważnej wytwórni Ostgut Ton, a jego autorskie EP-ki w wytwórni RK oraz Underton. Dzięki tym płytom Max nie tylko zyskał fanów w Berlinie, ale także zbudował sobie reputację poza miastem i granicami kraju. Ponadto, debiutem podczas Klubnacht w Berghain w sierpniu 2013 roku udowodnił, że jest wszechstronnym DJ-em, umiejętnie łączącym techno z acid, indie i brzmieniami industrialnymi, a jednocześnie dodającym parkietowej mocy do swoich ekspresyjnych i emocjonalnych setów.

Balans między produkowaniem a występowaniem na żywo jest dla niego bardzo ważny. „Set DJ-ski liczy się w danym miejscu tu i teraz. Wystarczy jedna noc, aby określić własną przyszłość, ale granie na żywo kończy się w którymś momencie nocy. Natomiast własne produkcje to dziedzictwo. Historia dowiodła, że dana muzyka nie musiała być komercyjnym sukcesem w momencie jej wydania, a przez lata urosła do statusu kultowej. Postrzegam to jako wyzwanie artystyczne, aby stworzyć coś, co przetrwa próbę czasu”.

Kobosil podkreślał te aspiracje w ciągu ostatnich lat świetnymi występami na żywo, a także m.in. wydawnictwami w wytwórni Marcela Dettmanna i własnym labelu o nazwie RK. Z kolei wyprodukowany przez niego debiutancki album „We Grow, You Decline” (wydany na początku 2016 roku) pokazał szerokie spektrum możliwości wzbogacone przez nowe dźwięki, tony i melodie, połączone ze znanymi z twórczości Kobosila elementami mroku. „Chcę, aby następne pokolenia postrzegały moją płytę jako muzykę – nie tylko jako techno”.

fot. Sven Marquardt

Mall Grab

Mall Grab

Młoda postać na scenie, której jednak nie można odmówić talentu i doświadczenia. Mall Grab na swojej muzycznej drodze przełamuje schematy –  pracując w swoim zdecydowanie nieelektronicznym rodzinnym mieście Newcastle w Australii (a obecnie w Londynie), Jordan był i jest wyraźnym przykładem siły internetu i tego, że sieć ma zdolność do wypromowania nowego talentu.

Jego charakterystyczne, wyprodukowane w oldschoolowym stylu utwory – m.in. takie jak „I’ve Always Liked Grime”, „Orange County” czy „Catching Feelings” uzbierały setki tysięcy wyświetleń na YouTube, a największe hity – „Can’t” czy „Feel U” liczą już miliony odsłon. Pasja Jordana do nagrań jest bardzo widoczna podczas setów na żywo – Australijczyk jest doskonałym DJ-em, który bez przeszkód łączy różne gatunki i brzmienia. Od lo-fi house, po disco, electro i pulsujące techno.

„Moja muzyka jest całkowicie oparta na emocjach i nostalgii. Nie łączę jej z konkretnym czasem lub miejscem – jest to coś, co ludzie mogą poczuć i prawdopodobnie do tego zatańczyć.”

Tak opisuje go redakcja Mixmaga: „W rzeczywistości, być może jest to najlepsza rzecz w Mall Grab – on naprawdę się tym wszystkim cieszy. Lubi chodzić na festiwale i do klubów tak wcześnie, jak to możliwe, aby poczuć wibracje, słuchać i uczyć się od innych DJ-ów. Z festiwalu w Holandii potrafi biec na złamanie karku do klubu De School, aby usłyszeć Marco Shuttle i Talisman grających techno. Uwielbia poszerzać swoją wiedzę na temat hip-hopu, jazzu i historii muzyki house, a w swoich setach potrafi zagrać utwór post-punkowej grupy Gang Of Four z lat 70-tych.”