26-28.07.2019   Płock

Catz 'n Dogz

Catz 'n Dogz

Nie ulega wątpliwości – bliscy przyjaciele Grzegorz i Wojciech stworzyli niesamowity muzyczny projekt. Od lokalnego szczecińskiego podwórka, do międzynarodowego rozgłosu, dzięki występom w najgorętszych miejscach na całym świecie, własnej wytwórni płytowej oraz świetnym wydawnictwom. Kolejne z nich, czyli długo oczekiwany album pt. „Friendship”, ukaże się w 2019 roku. 

Duet Catz ‚n Dogz miał swój mocny udział w popularyzacji muzyki elektronicznej w Europie Wschodniej, co przyczyniło się do pojawienia się na okładkach Mixmaga oraz DJ Mag Spain. Ponadto, zajmowali miejsca na elitarnych listach przebojów, takich jak RA Top 100 i DJ Mag’s Top 10 Albums 2015 za ich album „Basic Colour Theory”. Innymi wyróżnieniami są m.in. nominacja do nagrody WMC Awards 2013 z utworem „They Frontin'” oraz tytuł „Producentów Roku” od Muno.pl. 

Szczecin, rodzinne miasto Catz ‚n Dogz, znajduje się w bliskiej odległości od Berlina, dlatego Grzegorz i Wojciech od początku interesowali się tamtejszym brzmieniem techno. Jak twierdzą, nie jest to jednak jedyna inspiracja. Ich dyskografia zawiera przecież utwory zawierający elementy disco i house’u oraz wokale rodem z jazzowych produkcji. W duecie panuje żartobliwy i nowatorski duch zabawy. Kiedy zapytano ich w wywiadzie dla Birdhouse: Techno z Detroit czy Niemiec? Odpowiedzieli treścią manifestu Pets Recordings: „Music not genres”. Jak pokazują podczas setów na żywo, selekcjonują muzykę na podstawie emocji, nie zważając na ramy gatunkowe. Catz ‚n Dogz przesuwają granice house’u i techno również poprzez działalność swojej wytwórni, Pets Recordings. 

Wysokie umiejętności producenckie, Grzegorz i Wojciech potwierdzili wydaniem świetnych remiksów. W zeszłym roku wydali m.in. swoją przeróbkę utworu „Under the Moon” od Claptone. Ponadto, są znani m.in. z remiksów takich utworów, jak „Woman of the Getto” Marleny Shaw i „Hush” Thomasa Schumachera, który przez pięć kolejnych miesięcy zajmował pierwsze miejsce w zestawieniu Beatport tech house. Tak, jak w autorskich produkcjach duet często sięga po elementy innych gatunków, tak świetnie czuje się w remiksowaniu utworów spoza elektroniki – mowa tu o remiksach chociażby dla Kings Of Leon, Friendly Fires i Roisin Murphy. 

Charlotte de Witte

Charlotte de Witte

Charlotte de Witte to objawienie sceny techno ostatnich lat. Belgijka nigdy nie bała się wyzwań i poświęciła się karierze oraz brzmieniom, które kocha. Widać to w bezkompromisowych, mocnych setach techno grywanych w całej Europie. Nie stało się zaskoczeniem, że Charlotte zaczęła występować też na innych kontynentach. Grała już w Azji, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, a także w Australii, Nowej Zelandii, Ameryce Środkowej i Południowej. Dołączyła tym samym do niewielkiej grupy, która występuje wszędzie – od największych scen po kameralne rave’owe kluby. 

Poza potwierdzeniem swoich umiejętności podczas występów na żywo, Charlotte bardzo mocno skupiła się również na pracy w studiu. O ile sety dają gwarancję parkietowej energii, tak jej strona produkcyjna eksponuje inne muzyczne oblicze. Jej odmienne podejście do własnych utworów jest nieco bardziej mroczne, choć w produkcjach korzysta również z własnego wokalu. „Tworzenie muzyki naprawdę daje mi szansę na dotarcie do bardziej emocjonalnej strony muzyki elektronicznej, którą kocham. Muzykę, która ma w sobie tę melancholijną stronę, po prostu uważam za o wiele bardziej interesującą – niezależnie od tego, czy jest grana na żywo, w studiu czy tylko słucham jej w domu”.

Jej debiutancka EP-ka w Turbo Recordings pt. „Weltschmerz EP” zyskała ogromne międzynarodowe uznanie. Co ważne, jej wydawnictwa i pełny terminarz występów wskazują, że cały czas nie zwalnia tempa. My Feeling”, z kolejnej EP-ki z Turbo Recordings również zostało świetnie przyjęte przez fanów, a „Sehnsucht” doceniła redakcja Mixmaga w 2016 roku, kiedy także Charlotte zdobyła nagrodę Red Bull Elektropedia dla najlepszego producenta w ojczystej Belgii. 

Colin Benders

Colin Benders

Collin Benders, jazzowy i hip-hopowy koneser z Utrechtu oraz człowiek stojący za projekt The Kyteman Orchestra, posiada wielką sympatię do syntezatorów modularnych. Jego muzyka jest pełna melodii i „flow”, które nawiązuje do jego hip-hopowych korzeni.

Już jako 17-letni trębacz, Colin koncertował w Europie, RPA i Indonezji. W wieku 22 lat założył Kyteman’s Hiphop Orchestra, z którą zdobył wiele prestiżowych nagród i wyróżnień, takich jak Dutch Pop Prize 2009, Edison i Silver Harp. Po roku zdecydował jednak, że konieczne jest zakończenie tego projektu w celu zbadania innych ścieżek muzycznych. Wraz ze swoim następcą, The Kyteman Orchestra, Benders przyjął bardziej klasyczne podejście, współpracując m.in. ze śpiewakami operowymi i chórami, co oznaczało, że podczas koncertów na scenie pojawiało się ponad 50 osób. Kontrastując ze skrupulatną organizacją muzyczną tak rozległego projektu, kolejnym krokiem, jaki Benders zrobił z The Kyteman Orchestra, była seria całkowicie improwizowanych koncertów. Przed wejściem na scenę nie było partytur – ani jednej nuty, schematu, ani klucza, poza swojego rodzaju językiem migowym, z którym Benders mógł się komunikować podczas koncertu ze swoimi muzykami. 

Po tym jak muzycy zdecydowali, że nadszedł czas, aby podążać zupełnie inną drogą, nie ma już koncertów z kompletną orkiestrą na scenie. Colin występuje z orkiestrą ukrytą w kilku pudełkach wypełnionych (głównie analogowymi) modułami syntezatorów. Wraz z budowaną przez siebie konfiguracją, Benders przyjmuje podejście polifoniczno-harmoniczne, które brzmi świeżo, ale nawiązuje również do początku ery syntezatorów.