Audioriver

XIII EDYCJA FESTIWALU

27-29.07.2018
PŁOCK

KUP BILET
Dziękujemy. Twój e-mail został dodany.
Błąd. Sprawdź poprawność podanego adresu.

Audioriver

DRUGIE OGŁOSZENIE

Dziękujemy. Twój e-mail został dodany.
Błąd. Sprawdź poprawność podanego adresu.

Audioriver

B

 

BEN KLOCK

Rezydent kultowego berlińskiego klubu Berghain od 2005 roku i jeden z czołowych przedstawicieli sceny techno, bez którego nie wyobrażamy sobie już krajobrazu muzycznego Berlina. Jego wieloletnia relacja z instytucją, jaką stał się Berghain, niewątpliwie pomogła Benowi zostać jednym z najważniejszych twórców muzycznych swojego pokolenia. Od wielu lat obecny jest też w pierwszej dziesiątce najlepszych DJów świata według opiniotwórczego serwisu Resident Advisor.

Ci, którzy widzieli go w akcji, mówią o różnorodności i niezwykłej energii obecnej w jego muzyce. Sety Bena Klocka są intensywne, pełne ferworu, emocji i wrażliwości. Ben nie tylko gra - swoją muzyką tworzy też dookoła siebie wyjątkową przestrzeń, do której zaprasza słuchaczy. Może dlatego, że jako dziecko uczył się gry na fortepianie, a jego pierwszą wymarzoną pracą było zostanie pianistą jazzowym? Doskonale dopasowuje się do swojej widowni i otoczenia, można więc go spotkać zarówno na ogromnych festiwalach, jak i w małych klubach na całym świecie. Mówi, że jego głównym celem jest dodanie muzyce koloru - ciemnego, głębokiego i sexy.

Ben większość życia spędza teraz grając w klubach na całym świecie, co miesiąc jednak wraca do Berghain, gdzie jego pulsacyjna, hipnotyczna muzyka porywa tłum. Podróżuje również ze swoim nowym projektem Photon, do którego zaprasza też innych artystów. Określa go jako “doświadczenie dla wszystkich zmysłów, łączące dźwięk, światło i architekturę”. Ben również produkuje muzykę - wydawał m.in. w BPitch Control, Stroboscopic Artefacts, a także w uznanym labelu Ostgut Ton, gdzie ukazały się ukochane przez wielbicieli Bena: ‘Warszawa’, ‘Czeslawa’ czy ‘Subzero’. Część autorskiego materiału trafia również do katalogu jego własnej wytwórni Klockworks, z którą współpracują choćby Etapp Kyle, Trevino czy DVS1. Jego umiejętności doceniają giganci sceny - do współpracy zaprosili go m.in. Depeche Mode, Kerri Chandler, Robert Hood i Kenny Larkin. Na Audioriver zagra po raz drugi - wystąpił już w Płocku w 2015 roku.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

BONOBO LIVE

Do Płocka przyjedzie na jedyny w tym roku koncert w Polsce. Simon Green łączy świat klasycznej elektroniki z ciepłymi brzmieniami jazzu, soulu i pop. Wkrótce po wydaniu swojego pierwszego krążka w 2000 roku, Brytyjczyk został nazwany pionierem nurtu downtempo. Jego najnowsza, wydana przez Ninja Tune płyta pt. ‘Migration’ została nominowana do tegorocznych nagród Grammy. Na zmianę radosna i melancholijna, szalona i refleksyjna, ale zawsze piękna i naładowana emocjami oraz wybitnym talentem twórczość Bonobo, idealnie oddaje skomplikowaną naturę człowieka… On sam o swojej pracy mówi, że “życie ma swoje upadki i wzloty, głośne i ciche momenty, chwile piękne i straszne. Muzyka jest jego lustrzanym odbiciem.”

‘Migration’ to bujny, momentami maniakalny, innymi radosny, przepełniony emocjami, ale też zachwycający producenckim kunsztem album. Potwierdza mistrzowską formę artysty i jego wyjątkową pozycję, jaką zajmuje nie tylko w świecie elektroniki. Szczególny przy tym albumie jest również sam temat migracji, który Green określa jako swoiste "badanie ludzi i przestrzeni”: “To niezwykłe jak na ludzi wpływa mieszkanie w danej części świata i jak wędrując przenoszą te wpływy gdzie indziej, kształtując na nowo otoczenie w zupełnie innym zakątku globu. Tożsamość miejsc zmienia się wraz z upływem czasu. To dla mnie ważny temat, również ze względów osobistych. W ubiegłym roku straciłem bliskiego członka rodziny, którego pożegnaliśmy w Brighton. Moje osobiste wyobrażenia na temat tożsamości - to skąd pochodzę i czym jest dla mnie idea domu – miało duży wpływ na ten album. Czy gdy wciąż się przemieszczasz dom jest tam, gdzie jesteś, czy tam, skąd pochodzisz?” – pyta Simon.

Bonobo wraz z artystami takimi jak Four Tet, Jon Hopkins i Caribou, na nowo definiuje i popularyzuje formułę muzyki elektronicznej. Wśród sławnych fanów artysty znaleźli się m.in. Wiz Khalifa, Skrillex, Disclosure i Warpaint. Inni, tacy jak Flume, London Grammar czy Nils Frahm przyznają, że jego muzyka wywiera znaczący wpływ na ich twórczość. Sam Bonobo ma na koncie udaną współpracę m.in. z Erykah Badu i Nickiem Murphy (aka. Chet Faker), remiksował także Gorillaz, Kiasmos oraz London Grammar.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

FRED V & GRAFIX LIVE

Brytyjczycy Fred Vahrman i Josh Jackson zadebiutowali w 2011 roku. Niedługo później, na trzecim roku studiów, do współpracy zaprosiła ich cenioną wytwórnia Hospital Records. Tanecznym sztormem podbili krainę drum&bass, zalewając ją swoimi melodyjnymi, euforycznymi falami.

Ich znakiem rozpoznawczym jest unikalna instrumentacja - oboje uwielbiają grać - Fred na gitarze i fortepianie, Josh na gitarze i perkusji. Pytani o natchnienie mówią że czerpią z rocka, funku, soulu & jazzu, jako kluczową inspirację wymieniając wielu artystów spoza gatunku: Arcade Fire, Bombay Bicycle Club, Alt-J, Bena Howarda czy The Naked & Famous. Ze swojej bajki cenią Logistics i High Contrast. To właśnie ‘High Society’ autorstwa tych drugich, wraz z kontrowersyjnym, zmieniającym na zawsze gatunek albumem Pendulum ‘Hold Your Colour’, nawróciły kochających muzykę na żywo chłopaków na drum&bass.

W 2017 roku wydali trzeci już album, ‘Cinematic Party Music’, potwierdzając nim swój status różnorodnych, otwartych na eksperymentowanie z różnymi gatunkami twórców. Premiera płyty to również premiera nowego live show Fred V & Grafix, wypełniającego scenę wieloma instrumentami i pokazującego ich wyjątkowe muzyczne zdolności. W takiej formule zobaczycie ich po raz pierwszy w Polsce właśnie na Audioriver.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

HELENA HAUFF

DJ-ka i producentka z Hamburga, gdzie w klubie Golden Pudel organizowała wieczory klubowe o wdzięcznej nazwie Birds and Other Instruments. Mówią o niej, że nosi w środku burzę. W obsesyjny, nieprzewidywalny i eklektyczny sposób łączy ze sobą gatunki – dirty acid, chicago, electro czy post-punk. Po wydaniu kilku singli w 2015 roku opublikowała (wyłącznie na kasecie) swój pierwszy album pt. ‘A Tape’. Jej kariera potoczyła się szybko – kilka miesięcy później drugi album ‘Discreet Desires’ wydała już wytwórnia Ninja Tune. Helena zbiera stare analogowe maszyny – w swojej kolekcji ma m.in. Juno-60, Roland-303, MPC, a także kilka innych klasyków – i tylko na nich produkuje swoją muzykę. Twierdzi, że mają własną duszę i ją fascynują. Lubi je ożywiać.

Ma obsesję na punkcie podwodnych eksperymentów Jamesa Stinsona i jego duetu Drexciya z Geraldem Donaldem. Jednocześnie fascynuje ją mizantropijny, mroczny Kurt Cobain. "Szukam dźwięku doskonałego: czegoś ziarnistego, drapieżnego i szalonego. Ale to nie dźwięk jest dla mnie najważniejszy – najważniejsza jest energia” - mówi.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

HONEY DIJON

Wychowana w stolicy house’u Chicago, żyjąca między Berlinem i Nowym Jorkiem DJ-ka i muza projektantów, która znalazła dla siebie unikalną niszę w muzyce elektronicznej. Jako dziecko kolekcjonowała nie tylko winyle, ale i albumy ze sztuką. Honey Dijon to wyrafinowane sety na pograniczu gatunków, radość i chaos na parkietach całego świata, aktywizm na rzecz praw osób transseksualnych i współpraca z największymi projektantami mody. Wraz z legendarnym Giorgio Moroderem tworzy muzykę do pokazów Louis Vuitton i przyjaźni się z Kimem Jonesem, twórcą męskiej linii tej marki. Twierdzi, że “dzielą się kulturą” - Honey wręcza mu nieopublikowane mixy prawdziwej legendy house'u - Frankie Knucklesa, a Kim podarowuje jej obrazy Keitha Haringa. Antony Hegarty nazwał ją wzorem i inspiracją dla najmłodszego pokolenia.

Miasto pochodzenia ukształtowało muzyczny styl Honey. Jej romans z muzyką, jak u wielu artystów sceny house, rozpoczął się od słuchania albumów soulowych i R&B jej rodziców. Jako nastolatka sama zaczęła jako DJka grać na imprezach organizowanych w piwnicy rodzinnego domu, tym samym otwierając nowy, klubowy rozdział swojego uporządkowanego dotąd życia prymuski. Wkrótce zaczęła kolekcjonować płyty, przekopując się przez półki otoczonych czcią sklepów Gramaphone i Imports Etc. To właśnie w Imports pracował wtedy słynny Derrick Carter, który został mentorem Honey i wprowadził ją w undergroundowy świat Chicago, gdzie poznała dźwięki house'u i Detroit techno. Po przeprowadzce do Nowego Jorku poznała kolejnego giganta sceny - Danny'ego Tenaglię, którego legendarne sety nadal są dla niej ogromną inspiracją. Mówi, że jej muzyka to kombinacja Chicago i Nowego Jorku.

Granie sprawia, że czuje się wolna. "To prawie jak uprawianie naprawdę dobrego seksu, bez zahamowań i bez zastanawiania się. Nie myślisz, tylko czujesz. Nie wiem wtedy, jak płynie czas. Gdy gram, nie mam pojęcia czy minęło 10 minut, czy 10 godzin. Czuję się wolna i przepełniona pożądaniem, odczuwam wręcz podniecenie, gdy porwie mnie muzyka" - powiedziała Honey Dijon.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

MACBEAT

Drum & bassowy aktywista ze stolicy Dolnego Śląska. Niesiony linią bassu działa nieprzerwanie od 2000 roku, zajmując miejsce obok najaktywniejszych animatorów tej sceny w naszym kraju. Współtworzy najważniejsze imprezy d’n’b we Wrocławiu, gra w miastach w całej Polsce, a także poza jej granicami - odwiedzał m.in. największy na świecie festiwal muzyki bassowej Outlook.

Sety MacBeata to zawsze wielowątkowa historia opowiedziana przy pomocy coraz rzadziej używanych przez DJ-ów płyt winylowych. Możecie się więc spodziewać dużej dawki energii, głębokich dźwięków oraz selekcji, w której nowoczesne eksperymenty zazębią się z klasyką gatunku.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

T A K A LIVE

Artystka wyrażająca siebie za pomocą pełnych surowej energii oraz subtelnych melodii występów live. Proponowana przez nią muzyka czaruje, uwodzi i uzależnia, tworząc idealną harmonię pomiędzy twórcą a słuchaczem. Jej ostatnie winylowe wydawnictwo w wytwórni LDNwht udowadnia, że należy do śmietanki nowej fali polskich twórców muzyki elektronicznej.

W jej setach można odnaleźć praktycznie każdy odłam muzyki techno. Począwszy od Detroit, przez fenomenalnego Umwelta oraz ciężkie i brudne brzmienie Blawana, kończąc na pełnym energii Dax J, z którym grała w Libanie.

T A K A jest artystką z Polski, ale jej charakter muzyczny najbardziej rozwinął się dzięki scenie londyńskiej, gdzie grała u boku takich artystów jak: Sunil Sharpe, AnD oraz Neil Landstrumm – jeszcze jako duet Based on Lies. Od Oxfordu po Talinn, przez Berlin i Drezno, zatacza muzyczne koło wracając nieustannie do Beirutu, gdzie ostatnio grała z producentem z Amsterdamu – Anthro. Była rezydentką wydarzeń grupy BIAS – Proces.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Architectural

W 2010 roku, Juan Rico – znany wcześniej jako Reeko – zaprezentował światu nowy projekt o nazwie Architectural. Przez kilka lat tożsamość jego autora była jednak objęta tajemnicą. Artysta, który przez lata podbijał światową scenę techno, potrzebował alter ego, które pozwoliłoby mu realizować kolejne pomysły. Pod nowym aliasem mógł podążać zupełnie inną drogą niż wcześniej.

Przez lata Architectural stawał się projektem mocniej zdefiniowanym oraz dojrzalszym. W swoich pierwszych wydawnictwach, Juanowi udało się stworzyć styl, który stał się mocnym fundamentem do dalszej twórczości. W 2013 roku artysta wydał album pt. „The Blue”, stanowiący fuzję projektów Reeko i Architectural. Materiał na płycie to połączenie brzmień elektroniki oraz elementów ambientu i muzyki filmowej.

W swojej twórczości Hiszpan wykorzystuje różne inspiracje. Do dwuczęściowego wydawnictwa pt. „La Metamorfosis” pod aliasem Reeko zainspirowała go powieść Franza Kafki pt. „Przemiana”, którą polecił mu jego brat. Juan ceni też twórczość Angelo Badalamentiego czy Danny'ego Elfmana, a w przeszłości wzorował się na artystach sceny techno z Birmingham reprezentowanej przez Surgeon czy Regis.

Jeden z redaktorów serwisu Resident Advisor napisał o nim: „Rico to producent o wyjątkowym talencie, który całkowicie rozumie na czym polega emocjonalny wymiar techno”.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Break

Jeden z najbardziej aktywnych producentów na scenie drum&bass, który ma na koncie solowe wydawnictwa w wielu cenionych wytwórniach – Commercial Suicide, Metalheadz, Shogun Audio czy Exit Records. Break to również ceniony remikser, który przerabiał utwory m.in. autorstwa Bloc Party, Miss Dynamite czy Sigmy z wokalnym udziałem Rity Ory.

Zakochany w brzmieniach breakbeat, jazzu i funku, Charlie Bierman już w młodych latach uczył się gry na perkusji i na pianinie, a w wieku 14 lat kupił swoje pierwsze gramofony. Break stara się pokonywać bariery we wszystkim co robi. Od lat wizytówką jego twórczości są mocne linie basowe, wyraziste melodie i szeleszczące dźwięki, które przypadły do gustu wielu cenionym przedstawicielom sceny. Utwory Brytyjczyka często urozmaica również głos wokalistki Kyo, obecnej wielokrotnie na jego wydawnictwach.

Wychowany w Londynie Break mieszka w Bristolu, gdzie prowadzi wytwórnię Symmetry Recordings. Mówi, że do Bristolu przyciągnęły go dźwięki i atmosfera miasta, a pochodzące stąd Massive Attack i Portishead miało na niego ogromny wpływ. Z labelem Breaka współpracowali m.in. Calyx & TeeBee, Xtrah czy SpectraSoul. W 2016 wytwórnia obchodziła swoje 10 urodziny, które Break uczcił specjalnym longplayem pt. „Ten Years Of Symmetry”.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

dlr

Brytyjski DJ i producent drum&bass. Wydawniczy debiut DLR przypada na rok 2009, ponieważ to właśnie wtedy nawiązał współpracę z Dispatch Recordings. Jego produkcje znajdują się również w katalogach kilku innych wytwórni – m.in. w Symmetry Recordings czy Utopia Music. Często współpracuje z innymi twórcami - twierdzi, że dzięki kolaboracjom zawsze się czegoś uczy, a inny artysta może nauczyć się czegoś również od niego – obie strony mogą się wzajemnie inspirować. Wydany w 2012 roku album „Method in the Madness”, który wyprodukował razem z Octane, został bardzo dobrze przyjęty przez wielu fanów gatunku. W 2016 wspólnie z Mako uruchomił projekt OneMind. Ich wydawnictwa ukazują się w cenionej wytwórni Metalheadz. Działając aktywnie na scenie elektronicznej w Bristolu, James wie, że nie może spoczywać na laurach i cały czas pracuje nad swoim brzmieniem, konsekwentnie i twórczo przesuwając granice gatunku.

Doc Scott

Prawdziwy weteran i jeden z topowych selekcjonerów brzmień drum&bass.

Jak sam wspomina, swoje pierwsze nagrania zaczął kolekcjonować jeszcze zanim istniała jakakolwiek oficjalna scena. Kiedy pod koniec lat 80. rozwijała się kultura rave i pojawiały się pierwsze imprezy, promotorzy potrzebowali DJ-ów, których jeszcze wtedy nie było. Doc Scott jako jeden z nielicznych miał już za sobą pierwsze szlify w używaniu gramofonów oraz kolekcję winyli, dlatego zaczął występować na żywo.

Jego DJ-skie sety z lat 90-tych noszą status legendy, a produkcje z tamtych czasów można określić jako klasyki gatunku. Mowa tu m.in. o „Here Comes The Drumz” w Reinforced, pierwszym wydawnictwie w wytwórni Metalheadz „VIP Drumz”, czy też nieco bardziej melodyjnym „Tokyo Down” dla Good Looking Records. Z kolei jego własny label, 31 records, to miejsce, gdzie lata temu swoje nagrania wydawało wielu znanych dziś artystów – m.in. Dom & Roland, Calyx czy Klute.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Dr. Rubinstein

Marina Rubinstein kocha grać, ale kiedy jest na scenie i w swoich setach sięga po hipnotyczny acid, brzmienia rave czy pompujące techno, myślami znajduje się na parkiecie, bo właśnie tam, urodzona w Rosji i wychowana w Izraelu artystka, zakochała się w muzyce elektronicznej. Na długo przed tym kiedy zaczęła miksować nagrania i przyjęła pseudonim „Dr. Rubinstein”, była – jak sama się określa – „true raver” i spędzała długie noce na parkietach klubów w Tel Avivie, gdzie taniec był według niej formą medytacji. „Kiedy odnajdziesz właściwą muzykę, możesz uwolnić swój umysł i tańczyć, nie myśląc o niczym innym. Według mnie, to najlepsze uczucie – coś, co powoduje prawdziwe szczęście”.

To „specjalne uczucie”, jak je określa, jest czymś, czego nieustannie poszukuje – nie tylko dla siebie, ale również dla tych, dla których występuje. Jej niezmiennie radosna osobowość i żywiołowość – nie wspominając o ogromnej fascynacji brzmieniami acid – wyróżnia ją jaką DJ-kę. Dr. Rubinstein obecnie mieszka w Berlinie, gdzie regularnie występuje m.in. w ://about blank czy Berghain, ale gdy prezentuje autorskie spektrum różnych brzmień elektroniki, jej talent wzbudza podziw fanów na całym świecie.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

John Talabot

Jedno z największych objawień muzyki elektronicznej ostatnich lat. Jego twórczość zachwyca nie tylko miłośników elektroniki - doceniają go również wielbiciele indie rocka i muzyki alternatywnej. John otwarcie przyznaje, że czerpie wzorce m.in. z muzyki Moodymanna, chicago house i disco - zapewne dlatego jego pełne życia piosenki sprawiają, że tańczy nie tylko ciało, ale cieszy się również serce. Wielu twórczość Talabota przypomina aurę ciepłej i słonecznej Hiszpanii, z której pochodzi artysta, jednak on sam podkreśla, że muzyka to odzwierciedlenie emocji i stanu ducha.

Jego pseudonim pochodzi od nazwy szkoły, do której chodził zanim skończył 16 lat - naprawdę nazywa się Oriol Riverola. Wydany przez Permanent Vacation w 2009 roku jego pierwszy album „My Old School” od razu zyskał uznanie wielu artystów. Na czele fanów Talabota już wtedy stanęli James Murphy z LCD Soundsystem, Âme czy Aeroplane, którzy chętnie sięgali po pochodzące z niego utwory w swoich setach. Wkrótce, nakładem własnego labelu Hivern Discs, Oriol wydał „Sunshine”, które stało się jednym z hitów lata 2009 i zachwyciło m.in. Philipa Sherbourne’a z redakcji Pitchfork (Talabot określony jest na Pitchforku mianem jednego z największych artystów sceny house).

Po kolejnych produkcjach (m.in. pięknym „Mathilda’s Dream”) przyszedł czas na premierę albumu „Fin” w 2012 roku - wyróżnionego i docenionego przez tak ważne media, jak Resident Advisor, Groove, Pitchfork czy Debug. Twórczością Talabota zachwycili się również członkowie zespołu The XX, którzy zobaczyli występ Johna na barcelońskiej Primaverze i od razu zaproponowali mu udział w ich trasie. Współpraca potoczyła się tak dobrze, że John zremiksował ich utwór pt. „Chained” oraz wielki hit „Loud Places” autorstwa Jamiego XX.

Jednym z najnowszych osiągnięć Johna Talabota jest dosknały album pt. „The Night Land”, nagrany razem z Axelem Bomanem pod aliasem Talaboman.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Kamp!

KAMP! to jeden z najważniejszych polskich zespołów elektronicznych. Ich pojawienie się na scenie dało początek całej fali młodych zespołów, które skutecznie wykorzystały siłę promocji, jaką dał internet. KAMP! wydawali swoją muzykę za darmo, wyłącznie przez sieć, podtrzymując kontakt z fanami od pierwszych, wyprzedawanych na pniu koncertów. W 2012 roku ukazał się ich przełomowy debiut, zatytułowany po prostu "KAMP!". Płyta cieszyła się ogromnym powodzeniem – do dziś zespół sprzedał blisko 12 tysięcy egzemplarzy debiutu. Równolegle z działalnością na polskim rynku, przyszedł sukces zagraniczny. Jako jedni z pierwszych, muzycy KAMP! zaczęli regularnie koncertować na zagranicznych festiwalach i imprezach showcase'owych. Mają za sobą m.in. trasy po USA i Wielkiej Brytanii oraz występy na tak ważnych imprezach, jak amerykański SXSW czy brytyjski The Great Escape.

KAMP! swój drugi album pt. "Orneta" wydał z dnia na dzień pod koniec października 2015. Płyta nie oczekiwała w szufladzie na tzw. dobry moment czy przygotowanie marketingowej strategii. Nie dała szans zespołowi na wprowadzanie zmian, a przy okazji wszystkich odbiorców traktowała jednakowo. Nikt nie był uprzywilejowany. "Orneta", jak każdy następca debiutu (zwłaszcza takiego, który odniósł sukces) był oczekiwany i oceniany jeszcze przed pierwszym odsłuchem. Nad drugą płytą pracowali od początku 2015 roku – działalność studyjna została poprzedzona świadomym oderwaniem się od social mediów, wywiadów czy koncertowania. Efektem jest album różny od pierwszego krążka, wymagający skupienia i podążający w innym kierunku, niż przebojowy, wręcz popowy, debiut. "Orneta" to płyta taneczna i kontemplacyjna, melancholijna i porywająca jednocześnie. Jak zwykle w wypadku KAMP! nabiera też nowych emocji podczas energetycznych koncertów zespołu.



Latem 2014 KAMP! wydali materiał dla nowojorskiej wytwórni Cascine, stając się tym samym jednym z niewielu polskich zespołów tak mocno zaznaczającym swoją obecność na zachodnim rynku muzycznym.

Obecnie muzycy pracują nad trzecią płytą. Producentem materiału został Bartosz Dziedzic, współautor sukcesów Brodki ("Granda") i Artura Rojka ("Składam się z ciągłych powtórzeń"). Premiera płyty planowana jest na jesień.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Lewis Fautzi

Ma 27 lat, pochodzi z maleńkiego miasta w Portugalii i w rzeczywistości nazywa się Luís Gonçalves. Jego kariera rozwija się w błyskawicznym tempie. Zadebiutował w 2012 roku w portugalskiej Monocline Records, ale już rok później reprezentował barwy znanego na całym świecie labelu Soma Records. Tam wydał również swój pierwszy pełnowymiarowy album pt. „The Gare Album” (nazwa pochodzi od portugalskiego klubu w Porto, który był jedną z inspiracji autora).

Bardzo udany dla Portugalczyka był rok 2015 – wtedy wydał 2 EP-ki w oficynie Figure, którą zarządza Len Faki, a także dwa utwory w należącym do Oscara Mulero labelu PoleGroup. To jednak nie wszystko, bowiem w tym samym roku udało mu się nagrać wspólny utwór z Pärem Grindvikiem na potrzeby jego „raczkującej” wytwórni Faut Section, a także skomponować drugi pełnowymiarowy album pt. „Space Exploration”. Ten krążek pokazał nieco inne oblicze Lewisa – jego szeroką wiedzę, nowe pomysły oraz zainteresowanie brzmieniami ambientu i muzyką eksperymentalną. Wtedy też podbijał parkiety na całym świecie swoimi live-actami i DJ-setami, które gościły m.in. w takich miejscach, jak: Tresor, Gare w Porto, Lux Frágil czy wreszcie w kultowym berlińskim klubie Berghain.

Skąd u Luisa bierze się taka ilość tworzonej przez niego muzyki? Przede wszystkim stąd, że artysta oddycha i żyje muzyką techno. Nie tylko produkuje, ale również uczy się i poznaje różne oblicza tego gatunku, wciąż doskonaląc swój warsztat i wykorzystując nowe pomysły. Można w nich odnaleźć elementy twórczości Jeffa Millsa, inspiracje artystami z Berlina i Wielkiej Brytanii czy też wpływy hiszpańskiej sceny. Wszystkie te elementy dopełnia charakterystyczny styl Lewisa.

Nieważne ile lat ma producent techno – jeśli jego produkcje wielokrotnie goszczą w setach tak ważnej postaci dla sceny, jak Jeff Mills, to znaczy, że wszystko jest na dobrej drodze. Jego poszerzająca się wizja, kolejne pomysły oraz coraz większa dojrzałość dowodzą tego, że eksploracje muzyczne Lewisa Fautziego dopiero się rozpoczęły.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Maceo Plex

Twierdzi, że jego misją jest wzbogacanie świata o funk i uczucia – można śmiało powiedzieć, że mu się to udaje. Głębokie brzmienia jego dźwiękowej inżynierii złożonej w formę pełnowymiarowego albumu zatytułowanego "Life Index" sprawią, że noc z Maceo Plex będzie miała galaktyczny wymiar.

Maceo Plex to pseudonim pochodzącego z Kuby Amerykanina Erica Estornela znanego setkom tysięcy fanów z całego świata. Wszystko zaczęło się we wczesnych latach 90-tych w Dallas – mieście, w którym dorastał. Już w wieku 16 lat, zaledwie dwa lata po tym, kiedy otrzymał od ojca zestaw gramofonów Technics, Maceo regularnie występował na rave’owych wydarzeniach. Jak opowiada, był wtedy najmłodszym DJ-em, a to podobało się ówczesnym promotorom. Mając 19 lat, zainspirowany twórczością Model 500, Kenny’ego Larkina czy Idjut Boyz, pracował już nad swoim materiałem na syntezatorach i maszynach perkusyjnych. Swoje pierwsze produkcje wydawał pod pseudonimami Mariel Ito i Maetrik. Przez lata udało mu się współpracować z wytwórniami Cocoon, Audiomatique czy Mothership, a także grać w tak znanych klubach jak: Rex, Fabric czy Womb.

Po przeprowadzce do Hiszpanii, zapewne pod wpływem słońca i letniej atmosfery, zaczął produkować nieco inną muzykę. W 2010 roku nakładem Crosstown Rebels Damiana Lazarusa wydał bardzo popularny singel pt. „Vibe your love”, natomiast rok później debiutancki album Maceo Plex pt. „Life Index” przewyższył popularnością wszystkie poprzednie projekty Erica.

Jak sam twierdzi, Maetrik to projekt znacznie bardziej futurystyczny, a najbardziej inspiruje go wieczorne oglądanie filmów science-fiction w swoim domu. Niezwykle ceni też twórczość Jamesa Browna, a także uwielbia oglądać „Walking Dead” i „Grę o Tron”.

Dziś jest zdecydowanie jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów sceny, co potwierdzają wysokie lokaty w rankingach najlepszych DJ-ów świata publikowanych przez Resident Advisor. Poza produkowaniem i występowaniem, Maceo Plex skupia się też na prowadzeniu wytwórni Ellum Audio, w której wydawali już m.in. Agoria czy Agents Of Time. Świat niedawno dowiedział się o tym, że Eric Estornel po 12 latach zamierza odświeżyć swój stary alias Mariel Ito i niebawem wyda nowy materiał w R&S Records oraz własnym labelu Lone Romantic. Tym samym, w którym ukazał się jego świetny album z 2017 roku - „Solar”.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Maribou State

Pomimo tego, że dorastali w tej samej, małej angielskiej wsi – Potten End, Chris Davids i Liam Ivory wspólną pasję do muzyki odkryli dopiero podczas studiów na uniwersytecie w Leeds. Tam poznali się bliżej, zostali przyjaciółmi i założyli zespół, któremu dali nazwę zainspirowaną eksperymentalną powieścią Irvine'a Welscha "Marabou Stork Nightmares", którą akurat czytał Chris.

Ich pozycja na scenie rosła dzięki kilku świetnie przyjętym EP-kom oraz remiksom m.in. dla Kelis, Lany Del Rey czy Ultraista. Zafascynowani dynamiką muzyki elektronicznej,bogactwem i ludzkim wymiarem instrumentów muzycznych oraz rzemiosła, jakim jest pisanie piosenek, Maribou State stworzyli na debiutanckim, wydanym w 2015 roku albumie "Portraits" unikalny, poruszający związek tego co organiczne z tym co syntetyczne. Określają płytę jako portrety ich osobowości prezentujące doświadczenia, wspomnienia i wydarzenia z życia muzyków.

Pytani o inspiracje mówią, że czerpią ją zewsząd i że „to, co tworzysz jest wynikiem tego, co przyjmujesz”. Słuchając więc każdej muzyki, dużo podróżują, starają się żyć zdrowo i zachowywać pogodę ducha, żeby mieć energię do pisania piosenek.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Radicall

Krzysztof Goliński, bo tak naprawdę nazywa się Radicall, to producent muzyki drum&bass z wieloma latami doświadczenia. Jego muzyka to fuzja przeciwieństw: energetycznej i technicznej surowości z głębokimi, atmosferycznymi brzmieniami. Punktem zwrotnym w jego karierze był początek współpracy z legendarnym labelem Covert Operations. Dziś jest jednym z czołowych przedstawicieli gatunku w Polsce. Ma na koncie wydawnictwa dla takich wytwórni, jak: Drone Audio, Red Mist, Levitated czy Offworld. Muzyka Radicall znalazła się również w katalogu jego własnego Nightworks czy też polskiego Absys, dla którego nagrał dwa albumy: „Emotive” (2010) oraz „Ghost Notes” (2015).

Tommy Four Seven

Czołowy przedstawiciel współczesnej sceny techno. Jego zamiłowanie do grania to wynik inspiracji kulturą rave oraz kasetowymi nagraniami z muzyką house, techno, drum & bass i jungle, których Tommy słuchał już w czasach szkolnych. Swoje własne mixy zaczął tworzyć w wieku 14 lat. Trzy lata później rezydował już w londyńskim klubie Fire, co przyczyniło się również do pierwszych występów m.in. w murach kultowego Fabric.

Po zakończeniu nauki na kierunku Music Technology, T47 przeniósł się z Wielkiej Brytanii do Berlina, gdzie jego kariera nabrała rozpędu. Stało się tak m.in. dzięki współpracy z Chrisem Liebingiem, który zaprosił go do swojej wytwórni CLR i mocno supportował wydawane przez Tommy’ego nagrania. Od kilku lat Tommy często jednak opuszcza stolicę Niemiec, ponieważ podróżuje po całym świecie, - nie tylko porywając tłumy w klubach i na festiwalach, ale również – jak twierdzi – testując różne oblicza wegańskiej kuchni.

Występy Tommy’ego wyróżniają nie tylko jego świetne umiejętności i talent do miksowania, ale również charakterystyczna selekcja, obejmująca zarówno klasyczne utwory techno, jak i brzmienia znacznie szersze i mniej oczywiste. Mnogość inspiracji oraz kreatywność artysty słychać również w produkcjach, które ukazywały się nie tylko w CLR, ale także w Stroboscopic Artefacts, ale także jego własnej wytwórni 47. Projekt „47” to również autorska seria imprez, która początkowo cyklicznie gościła w berlińskim klubie Arena, następnie odwiedzając Paryż i Amsterdam. W tę inicjatywę zaangażowani byli również inni doceniani na scenie techno artyści – m.in. Ancient Methods, SNTS, UVB, Shlømo, Killawatt czy I/Y.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Ulterior Motive

Projekt tworzony przez dwóch Brytyjczyków - JD (James Davidson) oraz Morphexa (Greg Hepworth). Ich pierwsze oficjalne wydawnictwo jako Ulterior Motive ukazało się w 2009 roku, ale James i Greg znają się znacznie dłużej. Jak mówią, ich pierwsze prace nad wspólną muzyką rozpoczęły się już w 2001 roku. Nagrywają dla kultowej wytwórni Metalheadz, którą zarządza Goldie - żyjąca legenda połamanych dźwięków. Właśnie tam ukazał się ich jedyny pełnowymiarowy album pt. „The Fourth Wall”, który został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez fanów, jak i krytyków, co potwierdzają nominacje aż w trzech kategoriach do nagród Drum & Bass Arena , a także mocna pozycja w czołówce UK Top Chart. Jedną z inspiracji do powstania albumu były brzmienia funk, które obaj uwielbiają.

Viken Arman LIVE

Przesuwa granice muzyki elektronicznej nie tylko w kierunku przyszłości, ale śmiało nawiązuje również do przeszłości. Jego starodawne melodie łączą się z elektronicznymi bitami, tworząc tym samym mistyczne muzyczne podróże.

Viken dorastał przy brzmieniach jazzu i muzyki klasycznej, czerpiąc inspiracje z wielu muzycznych środowisk. Jego muzyczna edukacja rozpoczęła się już w wieku 5 lat, kiedy uczył się czytania nut oraz teorii muzyki. Potem dorastał m.in. z muzyką Keitha Jarretta, która pozwoliła mu nauczyć się właściwego postrzegania muzyki. Na liście jego idoli można również znaleźć Erika Satie, Billa Evansa, Ricardo Villalobosa czy arabską diwę Oum Khalthoum. Jego umiejętność grania na fortepianie i czas spędzony w konserwatorium muzycznym wywarły na Vikenie ogromny wpływ.

Bardzo ważne dla Vikena są również jego armeńskie korzenie, które także stanowią inspiracje do jego twórczości. „Nigdy nie zapominaj, nigdy, ale patrz w przyszłość, pracuj nad sobą i idź do przodu” – tak powiedział po premierze projektu „TIME”, czyli 100-minutowego utworu skomponowanego z okazji 100. rocznicy ludobójstwa w Armenii.

W chwilach, kiedy nie zajmuje się produkowaniem własnej muzyki, swoje siły poświęca na wspieranie innych twórców. Założona przez niego wytwórnia Denature Records to, jak twierdzi, coś więcej niż label – to rodzina artystów. Promuje muzyczne talenty z całego świata, organizując własne wydarzenia pod nazwą SOUQ. To co się tam dzieje, opisuje słowami: „Twoja babcia może odwiedzić kilka ciekawych sklepów, a mama zatańczyć z twoim przyjacielem w tym samym czasie, gdy tata popija rakiję z jednym z artystów. Wszyscy są tu mile widziani”. Wędrujący SOUQ odwiedził już m.in. Los Angeles, Nowy York, Dubai, Tulum czy Berlin.

Muzyka Vikena wypełniona jest etnicznymi wpływami pokazując przy tym jak odważnym i pełnym pasji odkrywcą jest jej twórca.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Woo York LIVE

Ukraiński duet techno tworzący mocne, hipnotyczne i mroczne brzmienia. Denys i Andrii zostali przyjaciółmi podczas studiów w Kijowie, mieszkając na tym samym piętrze i dzieląc te same zainteresowania – wśród nich znalazła się oczywiście muzyka elektroniczna. Szybko stwierdzili, że chcą spróbować swoich sił w DJ-ingu, dlatego kupili dwa gramofony i swoje pierwsze nagrania na winylu. Na tym się jednak nie skończyło - wkrótce wspólnie zgłębiali tajniki produkcji i programu Ableton Live i zaangażowali się w lokalną scenę techno.

Dziś świat muzyki elektronicznej zna ich dzięki charakterystycznemu stylowi, który doceniły ważne wytwórnie – Dystopian, Afterlife, Life & Death i Soma. Podróże pomiędzy tanecznym techno, a brzmieniami eksperymentalnymi czyni ich występy na żywo unikalnym doświadczeniem. Ich wizja łączy różne podejścia i wpływy – zarówno elementy awangardy, jak i dźwięki zakorzenione w klasyce muzyki prosto z Detroit i Berlina. Połączenie tych dwóch stylistyk spowodowało, że Woo York zdobyli rzeszę fanów na całym świecie. Dzięki ich głosom, Denys i Andrii po raz pierwszy znaleźli się w zestawieniu 40 najlepszych live-actów w plebiscycie serwisu Resident Advisor w 2016 roku.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ